Poglądy wyrażone na blogu są poglądami autora i nie odzwierciedlają oficjalnego stanowiska żadnych jednostek samorządowych ani państwowych.





Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planowanie przestrzenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planowanie przestrzenne. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

Rezerwat Skowronno



Każdy projekt angażuje mnie wręcz osobiście. Poza tym, że zawodowo.

Od razu jadę na miejsce. Oglądam, obchodzę, rozmawiam z ludźmi. Później ciężka praca nad literaturą i znów wyjazdy w teren już z mapą, notatkami i aparatem.  Czasem bywa odwrotnie. I wtedy jestem jak Le Corbusier :P
Odłożone pieniądze przeznaczył na wyjazd do Aten. Ekscytacja  związana ze zwiedzeniem Partenonu, przeżywanie momentu zetknięcia się z miejscem, o którym tyle czytał, na którym było przed nim tylu znakomitych ludzi spowodowało, że wycieczka na Akropol z portu Pireus  zajęła mu cały dzień. Inaczej niż wszyscy turyści zmierzający bezpośrednio na wzgórze, Corbusier podziwiał Akropol u podnóża z placu Monastiraki, z Anafiotyki, od strony Wzgórza Muz, żeby w końcu zmierzyć się ze schodami Propylejów  i wejść na szczyt. Kiedyś jak on odkrywałam wszelkie możliwe osie widokowe na Akropol zanim sama tam weszłam.
Każdy pasjonata odnajduje co rusz swoje Akropole.
W minionym roku moim geologicznym rajem było wzniesienie ostańcowe w Chotlu Czerwonym z rezerwatem Przęślin, ale też Góra Okrąglica na Garbie Pińczowskim z rezerwatem Skowronno.

Przede wszystkim to zaangażowanie, godziny poszukiwań ciekawych materiałów w literaturze, jednym słowem ciężka praca nad projektem powoduje u mnie to przywiązywanie się do miejsca. Dokopanie się do ciekawej przeszłości, choć czaso- i energochłonne powoduje,  że zżywam się tak mocno, że odtąd stają się moim prywatnym odkryciem. A gdy jeszcze mogę zaproponować sposoby ochrony, możliwości zagospodarowania, to wtedy jest to już moja przestrzeń. Moje miejsce.
Jak chronimy rezerwaty przyrody? 

W planach ochrony tych nadnidziańskich rezerwatów zapisano wiele znakomitych pomysłów zespołu. Kilka przewrotnych, kilka niesłychanych przeszło pozytywnie ocenę merytoryczną.  Kilka, na których mi szczególnie zależy pozostanie „suchym” zapisem, pobożnym życzeniem. Ponieważ organ nie posiada woli, czy też „kompetencji” do ochrony poprzez narzędzie, jakim jest planowanie przestrzenne.
To mój pierwszy krok w stronę ochrony obszarów chronionych, gdzie prócz wszelkich walorów przyrodniczych, dla których ustanowiono ochronę należałoby uwzględnić również ochronę właśnie poprzez planowanie przestrzenne.
W ostatnim czasie wiele mówi się o wysokich kosztach planowania ("Planowanie przestrzenne zbyt dużo nas kosztuje"). Sprowadza się to do tego, że plany sporządza się na życzenie inwestora, co w konsekwencji ma niewiele wspólnego z uwzględnianiem jakichkolwiek przesłanek przyrodniczych. Prognoza spełnia jedynie warunki formalne, a udział społeczeństwa w takim planowaniu jest w zasadzie fikcją.  Wiele mówi się o tym, ze era robienia planów „do szuflady” minęła i teraz nie ma możliwości planowania wprzód. Nie ma pola dla wizjonera, który to zadbałby o ład w przestrzeni i środowisko przyrodnicze. Nie ma na to pieniędzy, woli politycznej, a często i społecznej.
Rezerwat Skowronno w nieco szerszym kontekście

Rezerwat „Skowronno” jest położony w niezwykle malowniczym miejscu – na północnym krańcu Garbu Pińczowskiego, wzniesionego ponad 50 metrów ponad dolinę Nidy. Głównym przedmiotem  jego ochrony są fragmenty muraw stepowych.  Rezerwat Skowronno leży w granicach Nadnidziańskiego Parku Krajobrazowego, Specjalnego Obszaru Ochrony Ostoja Nidziańska oraz w bezpośrednim sąsiedztwie Obszaru Specjalnej Ochrony Natura 2000 Dolina Nidy.
Na wierzchowinie Garbu Pińczowskiego, w odległości około 2 km od rezerwatu „Skowronno” proponuje się utworzenie (zapisy obowiązującego studium gminy) rezerwatu przyrody „Góry Pińczowskie” (nazywanego też „Serpentyny”). Rezerwat przewiduje się na obszarze złoża Skowronno, nieczynnego wgłębno-stokowego kamieniołomu wapieni pińczowskich, zarośniętego trawą z pojedynczymi drzewami oraz odsłonięcia wapieni litotamniowych. Na terenie sąsiadującym ze złożem zaobserwowano ekspansję roślinności stepowej zespołu omanu wąskolistnego. Na terenie rezerwatu oraz w jego sąsiedztwie znajduje się kilka interesujących i nigdy nie przebadanych dogłębnie stanowisk archeologicznych. 

W jego granicach, już w XI wieku funkcjonował kamieniołom wydobywający wapień pińczowski. Jest to najstarsze wyrobisko tego słynnego kamienia, wśród wszystkich kamieniołomów z okolic Pińczowa. A jego praca trwała nieprzerwanie około 100 lat. Kamień wydobyty z tego właśnie miejsca użyto do budowy tu gdzież jako detali w kościele w Kijach (detale i ciosy okładzinowe), w kolegiacie w Skalbmierzu (wieże i fundamenty murów), jako budulec kościoła ufundowanego przez Jana Długosza w Chotlu Czerwonym, a możliwe że również w kościołach w Imielnie i Mokrsku koło Jędrzejowa oraz kościele dla zakonu joannitów w Zagościu. 


Również wieś położona u stóp zbocza „Skowronno Dolne” na długą metrykę – jej początki sięgają XI wieku. Jeszcze do niedawna we wsi znajdował się dwór wzniesionego w XVII wieku. Dwór usytuowany był bezpośrednio przy drodze okalającej wzgórze, na którym ustanowiono rezerwat przyrody. Ponieważ po dworze nie pozostał ani ślad, podejrzewa się, ze jego ruiny posłużyły do odbudowy drogi do Pińczowa. Dwór postawiony również z lokalnego surowca – pińczaka, stanowiłby piękną wizytówkę okolicy. Wiele innych obiektów wpisanych do ewidencji zabytków podzieliło losy dworu. Z jedenastu obiektów ostał się jeden - szkoła murowana z 1934 r. Szczęśliwie zachowały się figury przydrożne i śródłąkowe – stały i cenny element charakterystycznym dla regionu Ponidzia. Te tak zwane obiekty małej architektury sakralnej pochodzą z XVIII i XIX w. i są dziełem warsztatów kamieniarskich z Pińczowa. Przy polnej drodze, na skarpie tuż przy granicy rezerwatu stoi pierwsza – figura św. Agaty, patronki dobrej roboty. Niżej, przy drodze łączącej wsie Skowronno Dolne ze Skowronnem Górnym – druga figura św. Floriana – zapobiega pożarom i trzecia - św. Jana Nepomucena – stawiane dla ochrony przed powodzią. U podnóża góry zlokalizowany jest jeszcze jeden ciekawy obiekt zabytkowy – liniowy - Ciuchcia Expres Ponidzie. Kolejka wąskotorowa wybudowana w latach 20. XX wieku została odrestaurowana i jest obecnie użytkowana w celach turystycznych. 

Na południe od Skowronna Dolnego znajduje się ciekawa enklawa polskiej ludowej tradycji nadnidziańskiej– wieś Kopernia, o zachowanym, oryginalnym układzie urbanistycznym oraz wielu obiektach kamienno – drewnianych z początku XX wieku. Wszystkie murki we wsi bielone są corocznie na Wielkanoc, co stanowi niezwykły element krajobrazu. Wieś zapisała się również w historii Polski jako miejsce nadania przywileju lokacyjnego dla Krakowa (5 czerwca 1257 r.). Tu też znajdują się liczne stanowiska archeologiczne datowane na VIII-X w.
 Plany o charakterze ochronnym 
Zidentyfikowano kilka zagrożeń wynikających przede wszystkim z bliskości miasta Pińczów,do których należą:
- plany budowy skoczni narciarskiej na stoku Garbu Pińczowskiego, 
- odbywające się corocznie wyścigi rowerowe Ponidzie XC w Pińczowie, 
- nowopowstała chaotyczna zabudowa mieszkaniowa Skowronna Dolnego, na terenach zagrożonych powodzią, gdzie obowiązujące studium nie przewidywało rozbudowy. 
Ze względu na wyżej wymienione liczne obszarowe formy ochrony przyrody, zachowane świadectwa historii, czyli uwarunkowania zarówno środowiskowe jak i kulturowe należałoby sporządzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego o charakterze ochronnym (dla sołectw: Skowronno Dolne, Kopernia, Skowronno Górne i Brzeście). 
Celem planu byłoby uporządkowanie zabudowy, wskazanie zasięgu strefy zalewowej oraz wskazanie przestrzeni publicznej (innej niż drogi), ochronę obiektów o cechach zabytkowych poprzez zapisy planu, w szczególności: objęcie ochroną przydrożnych krzyży, kapliczek i innych obiektów o cechach zabytkowych. Szczególnie w Skowronnie Górnym i Koperni, ze względu na cechy zabytkowe, należałoby objąć ochroną obiekty, nie ujęte jak dotąd w ewidencji gminnej. Plan uwzględniłby szczegółową lokalizację stanowisk archeologicznych.


Moje przemyślenia dotyczą jedynie skrawka problemu ochrony rezerwatu z jego otoczeniem. Należy pamiętać, że rezerwat odznacza się wybitnymi walorami krajobrazowymi, choć nie został zakwalifikowany do takiego typu.  Uwarunkowania wynikające z unikalnego położenia rezerwatu, w kontekście przyrodniczym i kulturowym, predestynują go do objęcia planowaniem systemowym. Nie ujęto tu problemu ochrony muraw kserotermicznych Ponidzia. Co stanowi odrębny, równie ważny problem, choć wychodzący poza ramy planowania lokalnego.

Idea a realia



Nie będę przywiązywać się do własnych pomysłów jak Le Corbusier - początkowo samouk, był szaleńczo zapatrzony we własne idee. Gminy nie mają pieniędzy na sporządzanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, czy to na wnioski mieszkańców czy w celu zablokowania procesu wydawania decyzji o warunkach zabudowy na obszarach cennych przyrodniczo. Organy odpowiedzialne za ochronę obszarów formalnie chronionych nie mają prawnych narzędzi do występowania poza granice tych obszarów. Chyba jedynym narzędziem nakłonienia do podejścia systemowego planowania jako sposobu ochrony byłyby hasła promocji gminy w kierunku rozwóju turystyki. Ale o to też nam nie chodzi. Także pozostaje poczekać na wzrost świadomości. Nic innego.
Dziękuję.


Widok na Garb Pińczowski. Ujęcie z mostu na Nidzie na odcinku Skowronno Dolne – Sobowice, fot. Kama Kotowicz

Ostnica Jana Stipa joannis w rezerwacie Skowronno, fot. Łukasz Misiuna
Widok na północny kraniec Garbu Pińczowskiego, w którego części zlokalizowany jest rezerwat, fot. Kama Kotowicz
Widok na rozlewisko doliny Nidy, Ostoję Natura 2000 Dolina Nidy, fot. Kama Kotowicz
Bloki skalne wapieni litotamniowych (pińczaka) na terenie wczesnośredniowiecznego kamieniołomu na terenie rezerwatu Skowronno, fot. Łukasz Misiuna

niedziela, 23 czerwca 2013

Galerie, WOH-y i inne katastrofy - jak temat ma się po roku.

Jak z bicza strzelił

Mamy czerwiec 2013. Wstyd, ale rok upłynął mi daleko od kieleckich problemów... Jakbym przechodziła codziennie obok tych samych nierozwiązanych spraw.  Jakby każdy dzień nie przynosił niczego nowego w tym temacie. Aż w końcu miarka się (we mnie) przebrała. :)

Dworzec PKS sprzedany

Na jesień 2012 prezydent miasta Kielc zaproponował kupno PKS-u - tylko budynku i ziemi. Zgromadzenie wspólników PKS-u nie zgodziło się, w obawie, że miasto zniszczy firmę, a ludzie stracą pracę. Ogłoszono przetarg. Dla zapewnienia bezpieczeństwa firmy PKS S.A., a przede wszystkim dla utrzymania funkcji dworca w pierwotnym kształcie, przystąpiono do sporządzenia miejscowego planu dla tego terenu. W projekcie planu, w kilku miejscach zaznacza się, że nie zezwala się na rozbiórkę dworca. Projekt planu przewidział też miejsce na usługi handlu, przy założeniu, że nie będą one zakłócać działaniu dworca. Miasto postawiło więc jasne zasady potencjalnemu właścicielowi. To bardzo się chwali (z Plazą już miałam inne wrażenia).

Na początku tego roku w wyniku przetargu, PKS został zakupiony przez spółkę PKS2. W mediach można było niemal codziennie (do dzisiaj) przeczytać o wspaniałomyślności nowego właściciela. Publikowano wizualizacje nowego dworca. Publikowano wywiady z nowym właścicielem. I każdy, każdy odebrał wrażenie, że wspaniała spółka z Warszawy ratuje ten "koszmarny", "syfiasty", "brudny" dworzec, którego nikt nie chciał kupić... Przepraszam jeśli ktoś się poczuje urażony. Może i akapit poniżej, to będzie tekst w stylu kitchen-table-talk, ale muszę. W końcu to nie gazeta- tylko blog:
Przeciętny Kowalski nienawidzi budynków, które postawiło pokolenie jego rodziców. Tak było od zawsze. Przeciętny Kowalski nie studiuje historii miejsca, nie wie co się kryje pod tą warstwą brudu i syfu. Na przeciętnym Kowalskim wizualizacje nowego dworca może i robiły wrażenie - nowoczesna bryła, NOWA linia, NOWA galeria...

Czego media nie powiedziały od razu, a powinny

Dlaczego mogę mieć pretensję do naszych lokalnych gazet i radio?
W pierwszej kolejności, jeśli nie miałabym zielonego pojęcia nt. architektury poszłabym z tą wizualizacją do pierwszego lepszego architekta. Każde stowarzyszenie, każde towarzystwo architektów wypowiedziało się na temat nowego dworca negatywnie. Powód - nie jest możliwe, aby konstrukcja budynku została nienaruszona. Przy zabudowaniu zaproponowanym przez spółkę PKS2 z dotychczasowego budynku zostałaby ATRAPA kopułki dotychczasowego dworca. Reszta zostałaby rozebrana do fundamentów. Po drugie - i o tym była mowa w mediach po pierwszych ochach i achach - nie jest możliwe utrzymanie okrężnego ruchu dworca, dzięki któremu ruch pieszy nie był przecinany ruchem kołowym. Po trzecie - nikt nie wysilił się na przedstawienie "sylwetki" nowego inwestora. Spółka PKS2 należy do grupy kapitałowej Retail Provider. Efekty przeprowadzonych działań tej grupy na dworcach możemy odnaleźć w internecie: http://www.propertynews.pl/centra-handlowe/immofinanz-pomoze-zbudowac-centrum-handlowe-w-olsztynie,11246.html. Czytamy, że w ramach inwestycji Nowy Dworzec Olsztyn powstanie centrum handlowe o powierzchni 45 tys. mkw., w którym znajdzie się 180 punktów handlowo-usługowych oraz 7-salowe kino. Grupa zakupiła też między innymi dworzec w Siedlcach. Zbuduje tam galerię handlową o powierzchni około 4 tys. mkw. Ponadto spółka planuje tam realizację galerii handlowej z funkcjami dworcowymi o powierzchni 15 tys. mkw., która będzie zlokalizowana na odrębnej działce przy ulicy Partyzantów.
Początkowo nie było o tym mowy w ogóle. Ktoś tam napisał, że architekci kieleccy są przeciwni, ale nie było słowa o tym dlaczego. Jakby architekci kieleccy krytykowali pomysł co najmniej z zawiści.
Kiedy już ratusz potraktował sprawę jak życiową misję, w prasie ukazało się kilka sensownych artykułów. Ale cóż, wyglądały trochę jak "sponsorowane". Nie czułam absolutnie jakiejś refleksji, jakiejś dociekliwości od strony naszych dziennikarzy.

Pracownicy, ratusz i inwestor

Nie będę rozwodzić się nad historią dworca, nad jego genialnym założeniem, nad fantastycznym pomysłem, nad nagrodami jakie otrzymali autorzy projektu, nad perypetiami związanymi z budową i zdobywaniem materiałów w czasach kiedy nic nie można było zdobyć. Trapi mnie, że załoga kieleckiego dworca nie potrafiła się na ten temat rozwodzić, kiedy przytrafił im się kupiec. Ludzie tak bardzo obawiali się o utratę pracy. Nie było miejsca na dumę, że pracuję się w miejscu wyjątkowym, z historią, z duchem. Podobno wszyscy w obawie przed wywaleniem z roboty poparli nowego właściciela. Nowa galeria miała im zapewnić pracę. Nie rozumiem toku myślenia tych ludzi. Do obsługi dworca w kształcie zaproponowanym przez PKS2 potrzebny był co najwyżej serwis do kasy biletowej. Dworzec zakładał stanowisko, na którym miałyby się zatrzymywać i z którego odjeżdżałyby autobusy, bez zaplecza technicznego, bez parkingu, bez kas biletowych. Co zostaje z dworca? Przystanek. Po co więc jest tam dotychczasowa załoga? Nie jest im w ogóle potrzebna.
Może jestem w będzie? Może ktoś mi wyjaśni, że było inaczej? Proszę.
Wracając do linii ratusz-inwestor.
PKS sprzedany. Plan miejscowy w projekcie - jeszcze nie uchwalony. Ustawodawstwo pozwala zasądzać plan w części i w całości (nawet jeśli plan był już częściowo sądzony, może do sądu trafić ponownie i tak w nieskończoność). Możemy się więc sądzić z właścicielem latami. On ma pieniądze. Urząd ma czas. Co z tego będzie miało miasto? Oprócz tego, że się "nie damy"? Mam wizje ogrodzonej posiadłości w centrum miasta. Blaszanym, pozaklejanym ogłoszeniami ogrodzeniem. A wewnątrz ogrodzenia -ruina dworca.
Dla pocieszenia dodam, że nie jest łatwo zrujnować budowlę. Dworzec został wykonany z doskonałej jakości betonu.

Co nam zostaje

Jestem już u sedna. :) Jakby odjąć całą otoczkę pozorów, zostaje nam GALERIA. Kolejna. W Echu ostatnie piętro już prawie całe zamknięte.. W Koronie też dzikich tłumów zakupowiczów nie obserwuję. Zastanawiałam się co u licha przyciąga do nas kolejnych chętnych inwestorów do budowy galerii. Jeszcze łudziłam się, że spółka PKS2 przeliczy sobie jeszcze raz popyt na takie obiekty, że nie wpłaci zaliczki, że się wycofa. Jak im się to opłaca?
Budowa nowego obiektu handlowego to ponoć łatwizna i w dodatku tania. Buduje się tanim kosztem moloch, owija byle czym, żeby cieszyło oko poniżej-przeciętnego Kowalskiego i mamy galerię. Następnie wynajmujemy firmę, która będzie odpowiadać za wynajem powierzchni do sprzedaży. Firma ma deadline, musi się spinać. Umowy podpisuje się na 5 lat. Płaci się krocie. Umowy zerwać się nie da.  Handel może padać. Kupców może nie być. Ale przez kilka lat gotówka z wynajmu wpływa. Jak biznes padnie, to zawsze zostaje nam ziemia w środku miasta.

Nigdy nie pracowałam w korporacji, ale ponoć niektóre firmy mają obliczony zysk po 8 latach funkcjonowania (Play). Przez 8 lat dyktują ceny na rynku, przyciągają klientów, wciągają celebrytów do współpracy w reklamie. A po 8 latach zmieniają politykę i zaczynają dopiero ciągnąć zyski.

Inicjatywy

Przyjęłam kompletnie bierną postawę. Niby co ja mogę zrobić? Na szczęście inni tak nie myślą. Mamy w Kielcach wspaniałych ludzi. Serio. Akcja zwaliła mnie z nóg.
Największą akcję przeprowadzono na FB. Fanpage "Ocalmy dworzec autobusowy PKS w Kielcach" zgromadził już prawie 400 osób. Na stronie można znaleźć ciekawe informacje dotyczące historii budowli i jego otoczenia oraz najświeższe informacje dotyczące całej sprawy.
https://www.facebook.com/pages/Ocalmy-dworzec-autobusowy-PKS-w-Kielcach/627831747230441?fref=ts
Jedną z najważniejszych akcji przeprowadzonych przez Fanpage było zmobilizowanie mieszkańców do przesyłania uwag dotyczących projektu planu.
Pierwszy raz do ratusza wpłynęło ok 70 "uwag" dotyczących projektu planu. Uwagi miały charakter bardziej wniosków, bo popierały projekt planu (więc nie będą chyba podlegały rozstrzygnięciu). Myślę, że to bardzo podniosło na duchu projektanta planu - Pana Jacka Nowakowskiego, który w sprawę jest niezwykle zaangażowany. Głos mieszkańców ma też ogromne znaczenie przy "przetargowych" rozmowach z inwestorem.
Ponieważ żaden plan p.Jacka nigdy nie został uchylony (nie znaleziono nigdy, żadnych uchybień - tak, tak niesamowite),  zostaje też nadzieja, że wiedza i doświadczenie tego architekta nie pozwolą zrealizować zamierzeń inwestora w przedstawianych przez niego wizjach.
Kibicuję grupie Souunajs. Dzięki nim mamy już koszulki T-shirt z nadrukiem spodka i wlepki "nie pozwólmy mu odlecieć" www.souunajs.pl. Bardzo fajny pomysł, design i wykonanie. Można się teraz bardzo dumnie prezentować.
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.573924112642112.1073741831.421173047917220&type=1


Kamyk

niedziela, 5 września 2010

Stadion leśny

W czerwcowym numerze "Dzikiego Życia" Krzysztof Okrasiński świetnie pisze o sposobie prowadzenia konsultacji społecznych w Polsce („Otwartość dialogu w konsultacjach społecznych”) już na stronie Pracowni: http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2253,article,5033 ).
Przedstawiono w nim niemoc mieszkańców i organizacji pozarządowych wobec działalności inwestora.

Każdy kij ma dwa końce


Ale tutaj będzie o sytuacji w której proces planistyczny umożliwia mieszkańcom wywarcie takiego wpływu na kształt inwestycji, że efekty mogą również mieć tragiczny skutek dla integralności środowiska przyrodniczego w mieście.
Czyli - konsultacje społeczne dotyczące budowy południowej obwodnicy śródmieścia Kielc.


Studium uwarunkowań i inne mało znaczące dokumenty


Przebieg obwodnicy wyznaczono najpóźniej w latach 90-tych, gdzie został on udokumnetowany w planie ogólnym miasta obowiązującym do 1994 roku. Przebieg drogi "przeniesiono" na obowiązujące studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Kielce.
Przez wszystkie te lata na terenie, gdzie planowano inwestycję, nie wyrażano zgody na
budowę, przebudowę i rozbudowę. Można więc powiedzieć, że ta część tkanki miejskiej uległa powolnej degradacji.
Obecnie, w ramach konsultacji społecznych zaprezentowano cztery warianty przebiegu drogi. Po raz kolejny okazało się, że strategiczny dla rozwoju miasta dokument jakim jest studium, można po prostu "poprawić".
Trzy warianty nawiązywały do znanego już przebiegu drogi, zakładającego znaczne rozbiórki na terenie osiedla Pakosz. W wyniku sprzeciwów mieszkańców wypracowano również wersję nieingerującą w zabudowaną tkankę miejską - przez tereny leśne Kieleckiego Obszaru Chronionego Krajobrazu oraz Chęcińsko - Kieleckiego Parku Krajobrazowego.
Tereny te sąsiadują ze stadionem lekkoatletycznym, boiskami treningowymi, rowerowym torem przeszkód, halą sportową, parkiem Baranowskim z budynkiem usługowym (restauracja z hotelem) oraz Parkiem Stadion z egzotarium i centrum jeździeckim. Wariant proponowany przez mieszkańców dzieli więc chronione obszary leśne miasta. W jego skład wchodzą tereny przeznaczone pod rekreację już w okresie międzywojennym. Początkowo, zaliczały się do nich: hipodrom, odkryty basen oraz skocznia narciarska i choć żaden z tych obiektów nie jest dzis użytkowany, to teren jest jedynym w Kielcach zapleczem rekreacyjnym stanowiącym zamknięty kompleks.
W kolejnym etapie konsultacji zredukowano liczbę wariantów do dwóch. Jeden wariant zakłada ingerencję w zabudowę mieszkaniową, drugi w obszary leśne. Wariant proponowany przez mieszkańców został nieco „poprawiony”. Nitkę drogi przeprowadzono po istniejącej już, mało ruchliwej drodze wzdłuż terenów leśnych. W dalszym ciągu przyczyniając się do fragmentacji zielonego kompleksu.


Odpowiedzialność zbiorowa nie istnieje...


Z ostatnich doniesień wynika, że realizowana będzie wersja przez osiedle mieszkaniowe. Sytuacja ta jednak obnaża stopień świadomości społeczeństwa. Żadna organizacja nie podniosła w tej sprawie głosu. Mieszkańcy Kielc zupełnie się nie zaangażowali- ludzie „niewrażliwi na dobro społeczne” mogli w realny sposób przyczynić się do nieodwracalnego zniszczenia krajobrazu, charakteru i funkcji miejsca.
Myślę, że nasze społeczeństwo nie jest jeszcze przygotowane na konsultacje społeczne. A samorządowcy częściej przeliczają gdzie poniosą wyższe koszty – za odszkodowania za rozbiórkę czy za wycinkę drzew.